Choć mieszkam w Egipcie już 6 lat, dopiero wczoraj po raz pierwszy byłam w Luksorze. I wiecie co? Naprawdę trzeba to miejsce zobaczyć na własne oczy.

Wycieczka z Hurghady do Luksoru

Moja podróż zaczęła się o 4:30 rano. Spod domu zabrał mnie duży klimatyzowany autokar. Za radą męża zabrałam ze sobą sweterek i kurtkę zimową. Choć do końca nie byłam przekonana, że kurtka będzie potrzebna, po ostatnim totalnym wyziębieniu podczas rejsu na Dom Delfina, stwierdziłam, że ciążyć mi przecież nie będzie. Koniec końców przydała się bardzo, zarówno podczas drogi do Luksoru, jak i z powrotem. Turystom myślę może być zbędna. Z całej naszej grupy tylko ja tak marzłam.

Już sama podróż do Luksoru jest bardzo interesującą częścią wycieczki. Najpierw niesamowite, ogromne skały zaraz przy samej drodze. Porażające swą wielkością. A potem zwykle egipskie życie przy Nilu. Pola uprawne, domy, w których mieszkają całe egipskie rodziny, pełno osiołków, baranów, mężczyźni w galabejach z bronią na plecach. Naprawdę robi wrażenie.

Kościół w drodze do Luksoru
Kościół w drodze do Luksoru
Qena
Qena
mężczyzna w galebji z bronią
mężczyzna w galebji z bronią

Tysiącletnie zabytki i rozpadające się domy

Potem sam Luksor zachwycający historycznymi budowlami, które przetrwały tysiące lat. W porównaniu do okolicznych, rozpadających się domów, wybudowanych przecież całkiem niedawno.

Na miejscu byliśmy około 9:30. Zaczęliśmy od kompleksu świątyń w Karnaku. Myślę, że to miejsce zrobiło na mnie największe wrażenie. Kompleks jest bardzo rozległy, a budowle wciąż zachowane w dużym stopniu. Przewodnik w interesujący sposób opowiedział nam o historii tego miejsca, a nawet zapisał imię jednej z nas za pomocą hieroglifów.

kompleks światyń w Karnaku

Karnak - brama przed świątynią
Karnak – brama przed świątynią
wewnątrz kompleksu świątyni - Karnak
wewnątrz kompleksu świątyni – Karnak
wewnątrz kompleksu świątyni - Karnak
wewnątrz kompleksu świątyni – Karnak
wewnątrz kompleksu świątyni - Karnak
wewnątrz kompleksu świątyni – Karnak
Karnak - aleja sfinksów
Karnak – aleja sfinksów
bramą przed świątynią - Karnak
bramą przed świątynią – Karnak

Kobieta też człowiek

Podczas samej wycieczki mieliśmy bardzo istotny moment. Nasz przewodnik opowiadał o starożytnych bogach i boginiach, oraz władcach Egiptu. I w pewnym momencie skomentował, że jeśli w kartuszu pojawiała się głowa Nefretiti, oznacza to, że kartusz zrobiony był dla kobiety, nie dla człowieka. Z jego strony była to oczywista pomyłka w tłumaczeniu. Po angielsku rzeczywiście „man” może być przetłumaczone jako „człowiek”, nie tylko „mężczyzna”. Sprostowałam oczywiście, że w rzeczywistości kobieta też jest człowiekiem. Mam nadzieję, że zapamięta.

Obiad i warsztaty alabastrowe

Po wizycie w Karnaku udaliśmy się na obiad po drugiej stronie Nilu. Posiłek podany był w formie stołu szwedzkiego, więc każdy mógł wybrać to, na co miał ochotę. Obiad jak obiad, ale widok z restauracji na Nil, z otaczającą go zielenią, był wspaniały.

widok na Nil z restauracji w Luksorze
widok na Nil z restauracji w Luksorze
widok na Nil z restauracji w Luksorze
widok na Nil z restauracji w Luksorze

Następnie byliśmy w warsztatach alabastrowych.

warsztaty alabastrowe w Luksorze
warsztaty alabastrowe w Luksorze
warsztaty alabastrowe w Luksorze
warsztaty alabastrowe w Luksorze

Dolina Królów i wizyta w grobowcach

Potem udaliśmy się do Doliny Królów. Jest tam obecnie bezwzględny zakaz fotografowania, więc warto o tym pamiętać. Może Wam się udać zrobić kilka zdjęć, zwłaszcza jeśli rzucicie groszem ochroniarzowi, ale ryzyko jest spore,a  kary duże. Więc sami musicie zdecydować, czy chcecie je podjąć.  W Dolinie Królów wchodziliśmy do trzech grobowców. Rzeczywiście ściany są niesamowicie dobrze zachowane. Pokryte kolorowymi hieroglifami.

Dolina Królów
Dolina Królów

Świątynia Hatszpesut

Następnie pojechaliśmy do świątyni Hatszepsut. To miejsce trochę mnie zawiodło. Z zewnątrz wygląda wspaniale i naprawdę robi wrażenie. Dodatkowo można stamtąd zobaczyć piękną panoramę Luksoru. Wewnątrz jednak nie zachwyca.

świątynia Hatszepsut - z zewnątrz
świątynia Hatszepsut – z zewnątrz
świątynia Hatszepsut - wewnątrz
świątynia Hatszepsut – wewnątrz

Kolosy Memnona

Ostatnim punktem programu były Kolosy Memnona. Muszę przyznać, że są naprawdę ogromne. I warto stanąć pod nimi choć na chwilę. Największą atrakcją w tym miejscu było dla nas stado baranów przebiegające zaraz obok. To niesamowite, że w tych miejscach, w których niegdyś przebywali faraonowie, teraz biegają baranki pędzone przez kobietę w czerni.

Kolosy Memnona
Kolosy Memnona

Bazarowi nagabywacze

Przy każdej z atrakcji turystycznych znajduje się ciąg bazarów. Turyści przechodzący między sklepami, są masowo „atakowani” przez sklepikarzy. Zgodnie stwierdziliśmy, że gdyby mniej zaczepiali przechodzących mogliby o wiele więcej sprzedać. Z moich obserwacji wynika, że ja byłam najmniej nagabywana.

Rzeczywiście podchodzili do mnie z  papirusami i figurkami, ale przechodziłam obok i zostawiali mnie w spokoju. Nikt za mną nie szedł. Zalecałabym więc nie odpowiadanie na ich zaczepki. Najlepiej przejść pewnym krokiem przez te miejsca z wzrokiem skierowanym przed siebie. Nie nawiązywać kontaktu wzrokowego, nie „dziękować” uprzejmie za oferowane dobra.

To nie jest niebezpieczne w żadnym stopniu, ale bardzo uciążliwe. Najczęściej i najbardziej namolnie zaczepiali dziewczynę, która była ubrana w shorty i krótki top. Więc warto ubrać się skromnie. Niekoniecznie w długie spodnie, ale np. spodnie zakrywające kolana i bluzkę z krótkim rękawem. Koniecznie nieprześwitujące.

(Bez)interesownie pomocni Egipcjanie

Nie warto też nawiązywać kontaktu z mężczyznami w świątyniach. Chcą często pokazać ukryte „skarby”, opowiadają o posągach, hieroglifach. Nam trafił się facet, który za wszelką cenę chciał nam pokazać krzyż na ścianie świątyni Hatszepsut. Zaoferował nawet, że go dla nas sfotografuje przechodząc za barierkę. Zazwyczaj nie ma nic za darmo. Więc jeśli zgodzicie się na taką „przysługę”, będzie oczekiwał, że za nią zapłacicie.

Wyspa Bananowa i rejs po Nilu

Wybraliśmy się też na ponadprogramową wyspę bananową, która jest dodatkowo płatna – 10$. Sama wyspa nie jest wielką atrakcją. Choć miło było zobaczyć bananowe drzewa. Ja widziałam po raz pierwszy w życiu. Na wyspie jest „mini-zoo”,  z szakalem, małpką i krokodylem. Byłam święcie przekonana, że krokodyl jest atrapą. Dopiero gdy jeden z pracujących tam mężczyzn włożył do klatki kij okazało się, że krokodyl żyje. Mi najbardziej w tej wyprawie podobał się rejs po Nilu przy zachodzącym słońcu.

drzewa bananowe na wyspie bananowej w Luksorze
drzewa bananowe na wyspie bananowej w Luksorze
banany na wyspie bananowej w Luksorze
banany na wyspie bananowej w Luksorze
zachód słońca na Nilu
zachód słońca na Nilu

Czy warto wybrać się na wycieczkę do Luksoru

Podsumowując muszę przyznać, że przede wszystkim naprawdę warto odwiedzić Luksor i zobaczyć to wszystko na własne oczy. Pomimo kilku godzin spędzonych w autobusie bez wahania pojechałabym tam raz jeszcze. Co więcej, oglądając zdjęcia, a nawet czytając o wycieczkach w tamte okolice, czy zabytkach znajdujących się w Luksorze, z pewnością nie poczujecie tego, co my czuliśmy wczoraj widząc to wszystko przed sobą.

Biorąc jednak pod uwagę, że jest połowa listopada, a było nam momentami gorąco – zwłaszcza w Dolinie Królów. Zastanawiam się jak turyści wytrzymują tamtejszy skwar latem. Zdecydowanie najlepszą porą na wycieczkę do Luksoru jest właśnie zima. Na miejscu wciąż jest niesamowicie ciepło, a bez dodatkowego zmęczenia można zwiedzić okolicę.

Warto też wiedzieć, że były z nami osoby z Marsa alam, które zrobiły sobie dwudniową wycieczkę Kair + Luxor z noclegiem w Hurghadzie. Taka wycieczka kosztuje praktycznie tyle samo co dwie oddzielne wycieczki z Marsa Alam do Kairu i z Marsa Alam do Luksoru, ale w samej podróży spędza się dużo mniej czasu. Raz anulowane zostaje około 300 km z Hurghady do Marsa Alam, a drugiego dnia około 220km z Marsa Alam do Safagi. Jest to więc bardzo dobre rozwiązanie szczególnie dla osób, które przyjeżdżają do Marsa Alam na krótki okres, a chciałyby jak najwięcej zwiedzić.

Wycieczka odbyła się z biurem El Sahel Travel – wycieczki z Hurghady i Marsa Alam.

Polecane:

Wycieczka z Hurghady pod piramidy – 36$

Wycieczka z Marsa Alam pod piramidy – 70$

Wycieczka z Hurghady do Luksoru – 40$

Wycieczka z Marsa Alam do Luksoru – 65$

Wycieczki z Hurghady

12 thoughts on “Wycieczka do Luksoru

  1. Byłam w Luksorze wiele lat temu, w lutym, zgadzam się więc, że zima to bardzo dobra pora na zwiedzanie! Było ciepło, ale nie upalnie. Mój program wyglądał podobnie, choć był nieco krótszy (to była wycieczka z Hurghady): Karnak, Dolina Królowych zamiast Królów (i fajnie, bo nikogo poza nami tam nie było), i Świątynia Hatszepsut (do której chyba jednak nie wchodziliśmy). Luksor zrobił na mnie ogromne wrażenie, zdecydowanie warto odwiedzić!

  2. Jako że mieszkam w Polsce, takie egzotyczne drzewka na ulicach mnie zachwycają: pomarańcze, cytrynki, ostatnio pierwszy raz widziałam granaty. Ale bananów jeszcze nie. Fantastyczny, urokliwy widok 🙂

    No i ten zachód słońca podczas rejsu Nilem… Coś pięknego 🙂

  3. Przypominialy mi sie moje czerwcowe wakcje w Egipcie(pierwszy raz), az zateskinilam …
    Kair i Luksor zaliczony, super sprawa mimo 57 C w Hatszpesut, kazdy punkt z programu zaliczony
    Juz planuje kolejne wakacje w Hurghadzie
    Na blog trafilam przez przypadek – bardzo interesujacy
    Pozdrawiam Pania serdecznie i zazdroszcze zycia w Hurgadzie
    Egipt wciaga :)))

  4. Moment jak poprawiałaś przewodnika ze kobieta tez człowiek był dość zabawny;] Dzięki jeszcze raz za antybiotyk dla dziewczyny. Pozdrawiamy turyści z Mars alam

  5. Te jak nazywasz warsztaty alabastrowe to jeden wielki pic na wodę. Nam przewodnik nawet mówił, że to fabryka alabastru 😀
    Ciągną tam turystów aby namówić ich na kupowanie tego a nie żadne warsztaty.
    Wzięliśmy prywatną wycieczkę aby właśnie nie ciągnął nas po tych wszystkich „turystycznych obowiązkowych punktach” ale nic to nie dało i tak zaliczyliśmy wszystko co on miał w planie. Więcej tam bym nie wrócił a z całej wycieczki najciekawsza była droga gdzie można obserwować zwykłe życie zwykłych ludzi. Knajpa nad brzegiem Nilu też porażka, ani to ładna miejscówka ani dobre jedzenie. Prosiłem abyśmy poszli do restauracji gdzie nie ma turystów, chciałem zapłacić dodatkowo to on i tak nas tam zaciągnął bo ma program i się tego trzyma. Oni w każdym turyście widzą dolary a nie człowieka który chciałby zrobić coś innego i zobaczyć niż standardowe programy.

    1. Droga rzeczywiście moim zdaniem też jest bardzo interesującą częścią wycieczki, ale cieżko ją przyrównać do starożytnych świątyń 😉 Oczywiście Egipt w dużej części utrzymuje się właśnie z turystyki, więc turyści to przede wszystkim dolary i im więcej ich tutaj zostawią tym lepiej dla kraju. Ale rozmawialiśmy kiedyś o tych nagabywaczach przy świątyniach. Gdyby nie fakt, że sprzedawcy są tak natrętni z pewnością dużo więcej osób kupiłoby sobie pamiątkę. Podobnie z warsztatami alabastrowymi, perfumeriami itd, gdyby tak wiadomo było, że ceny w tych miejscach są rzeczywiście adekwatne do jakości myślę, że i sprzedaż by im wzrosła. Ale jak się chce sprzedać jedną rzecz i mieć na niej dochód jak na dzisięciu …
      Z tą prywatną wycieczką to jestem zaskoczona. Musiał się Wam trafić naprawdę kiepski przewodnik. Cały sens prywatnych wycieczek polega na tym, że nie trzeba jeździć po różnych hotelach zbierając turystów i można dopasować program pod oczekiwania grupy. Chodząc z turystami po Hurghadzie zawsze proponuję, że jeśli chcą możemy pójść do restauracji na owoce morza, albo dania kuchni egipskiej, czy też shishę w kawiarni. Jeśli zależy im żeby więcej czasu spędzić w meczecie, albo pominąć targ rybny, to też nie ma problemu.

    2. Podpisuję się pod tym komentarzem, fabryka alabastru to zwykła wytwórnia, w której próbują wcisnąć turystom swoje produkty; nawet przy wsiadaniu do busa chcieli ‚podarować’ mi prezent ‚for free’ w postaci kamienia, za który jak się okazało żądali dolca, żadnych warsztatów nie było. W jadłodajni po drugiej stronie Nilu ciężko wybrać coś zjadliwego. Sam Nil i widoki wokół bardzo rozczarowujące, na mapie i z lotu ptaka wygląda dużo lepiej. Karnak i Dolinę Królów warto zobaczyć, ponieważ jest to dotknięciem starożytności w samej jej ‚esencji’. Hatszepsut – rzeczywiście, atrakcyjniejsza z zewnątrz, zaś kolosy nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Droga z Marsa Alam bardzo długa i traumatyczna ze względu na styl jazdy kierowcy busa – prawdopodobieństwo śmierci w wypadku drogowym było znacznie wyższe, niż potencjalna możliwość bycia odstrzelonym przed jakąś świątynią. Przy Nilu dużo zieleni, co było miłą odmianą po wylądowaniu na żwirowni. I to co najbardziej ciekawe, a zarazem smutne, czyli widok codziennego życia mieszkańców Egiptu – skrajne ubóstwo, cywilizacja 2 000 lat wstecz, aż trudno uwierzyć, że kiedyś jak Polanie siedzieli jeszcze na drzewach oni byli zaawansowani technologicznie w porównaniu do reszty świata. Rano meczet, potem siedzenie z fajką przez cały dzień przy ulicy przy rozbebeszonych kozach powieszonych na hakach… Na każdym kroku ludzie z bronią, koszmarne traktowanie zwierząt i prostytuujące się dzieci w porcie… Nie ma tam czegoś takiego, jak humanizm, jest tylko walka o byt=dolar.

  6. Byłam w kwietniu na wycieczce z Marsa do Doliny Królów, Luksoru, Karnaku (w tej kolejnosci).
    Dojazd do Doliny Królów przez ogromne góry, absolutnie niespodziewane widoki…
    Wzdłuż Nilu bardzo ciekawe życie codzienne mieszkańców. Wiele zaniedbanych domostw…
    Zazdroszczę rejsu po Nilu i zachodzie słońca. My płynelismy w ciągu dnia.
    Wycieczka od 4.00 do północy…bardzo męcząca. BARDZO CIEKAWA.
    Dużo patroli policji i wojska…
    W Karnaku bardzo pusto, wrażenie niezwykłe. Magia i historia.
    O świątyni Hatszepsut marzyłam od zawsze…byłam, bardzo się cieszę.

  7. WITAM!
    Bardzo podoba nam się ten tekst. Potwierdził naszą chęć w odwiedzeniu tego miejsca. (Jeszcze nie byliśmy w Egipcie). Do Hurghady wybieramy się 1 sierpnia. Już nie mogę się doczekać. Pozdrowionka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 − 2 =

Close