Klient nasz pan

zwiedzanie hurghady meczet

Dla mnie klient nigdy nie był i nie będzie panem. Płaci i ma prawo wymagać, że usługa za którą płaci, będzie wykonana zgodnie z ofertą. Ale nie może wymagać, że na jego roszczeniowe podejście będę z uśmiechem odpowiadać, bo klient ma zawsze rację. Dla mnie rację ma ten, kto ma rację. Jeśli komuś się nie podoba to nie zmuszam do koszystania z mojej oferty. Podobnie jak do czytania, czy śledzenia tego bloga.

Kilka dni temu akurat miałam klienta, który chciał bym wykonała pewną usługę za jedną trzecią ceny, bo sytuacja jest jaka jest. A my, ze względu na sytuację i tak oferujemy niższe ceny niż zwykle, bo oczywistym jest, że większość z nas doświadcza problemów finansowych w czasach koronawirusa. Biorąc jednak pod uwagę, że w obecnej sytuacji, gdy każdy dochód się liczy, nie mogę sobie pozwolić na spędzanie wielu godzin pracując za grosze, bo bliskie zeru zarobki nie wystarczą na utrzymanie rodziny.

Myślę, że to jest częsty problem przy opiniach na temat hoteli w Egipcie. Kupuje się hotel tani, a oczekuje standardu z drogich hoteli. I potem nagle wszystko jest nie tak, jak wyobrażaliśmy sobie, że będzie. Ale dlaczego uważamy, że coś, co jest bardzo tanie, będzie tej samej jakości, jak to, co kosztuje dużo więcej?

Klient też człowiek

Często mówię na zwiedzaniu Hurghady o tym, jak moi egipscy klienci biznesowi oferują mi pomoc gdy mój mąż wyjeżdża z Hurghady. Bo może będę potrzebowała pomocy faceta, może pieniędzy, może pomocy w tłumaczeniu. Ale właśnie my mamy takie relacje z nimi. Spotkania z klientami mamy często w naszym domu. Nasze dzieci do tych wszystkich osób mówią per „wujku” i „ciociu”.

Zawsze oferujemy pomoc, gdy tego potrzebują. Często nieodpłatną. Bo jeśli coś zajmie mi tylko chwilę, a wiem, że im zajęłoby kilka godzin to czemu mam im za wszystko wystwiać faktury? Bo to takie są zasady gry? Biznes jest biznes? Ze mnie biznesmenki nigdy nie będzie. Co nie zmienia faktu, że ludzie chętnie płacą mi za moją pracę i polecają nasze usługi innym.

Zagraniczni klienci

Zresztą z moimi klientami z innych krajów, z Australi, Szwajcari, Niemiec, Kanady też mam takie stosunki. A to są przecież ludzie, którzy nigdy na oczy mnie nie widzieli. Jak nie płacą zaraz po wykonaniu usługi to nie wysyłam im ponaglających wiadomości. Chyba, że jest to nowy klient, usługa została wykonana, a kontakt się niespodziewanie urwał. Ale z drugiej strony jak akurat potrzebuję szybkiego przypływu gotówki, a mogą zrobić mi przelew, to robią, nawet jeśli akurat nie potrzebują żadnej usługi. Wysyłają pieniądze na poczet przyszłej pracy.

Polscy turyści

Tak samo turyści. Staram się nie wykorzystywać sytuacji i nie zamawiać z Polski tysiąca rzeczy nawet jeśli mi się marzą. Ale jak już napisałam o makaronie do rosołu dla dzieci to autentycznie dostałam kilka paczek. Turyści przywożą mi też polską inkę, sery, czekolady, a ostatnio dziewczyna, która czyta tego bloga przywiozła mi aparat. Dzięki niej właśnie będę mogła Wam wstawiać zdjęcia spod wody, jak już na plażę mnie wpuszczą. (Przy okazji dziękuję raz jeszcze Wam wszystkim :* )

Brak turystów = brak kasy

Co ciekawe po wczorajszym poście o ciężkiej sytuacji materialnej w Egipcie i zaginionej karcie kredytowej, zaczęły do mnie pisać znajomi na facebooku. Znajomi, z których częścią jestem naprawdę bardzo blisko, ale którzy pierwotnie byli właśnie moimi klientami. I tak to właśnie ze mną jest, że bardzo rzadko traktuję swoich turystów jak klientów. Zwykle są traktowani jak nowo poznani znajomi. Tak wiem, to nie jest zgodne z europejskimi standardami. Ale mam nadzieję, że wszyscy moi turyści dobrze wiedzą, że będąc w Hurghadzie mogą na mnie liczyć w kryzysowych sytuacjach i są z tego zadowoleni.

Czasu kupić się nie da

Niestety nie zawsze mam dla wszystkich czas. Dla samej siebie i dla swojej rodziny zwykle nie mam nawet tyle czasu, ile bym chciała mieć. Nawet teraz. Gdy wiele osób ma tyle wolnych chwil, że przy ograniczonym wychodzeniu z domu nie ma co robić z nadmiarem godzin, mi czas przecieka przez palce. Wciąż pracuję, staram się nawet więcej niż zwykle, bo nie wiem jak długo będzie jeszcze praca i możliwość zarabiania. Wciąż mam mnóstwo książek na liście, które chciałabym przeczytać, filmów i seriali, które chciałabym obejrzeć. A dodatkowo chciałabym jednak znaleźć też chwilę by podnieść własne kwalifikacje. Bo przecież w końcu nadejdzie ten dzień, że wszystko wróci do normy. Mam nadzieję, że dużo wcześniej niż się niektórzy spodziewają.

Więc jeśli ktoś z Was ma teraz tego czasu w nadmiarze to może warto to wykorzystać. Wiem, że wszyscy czekamy aż sytuacja się poprawi, ale im bardziej ma się wypełniony grafik tym szybciej dni i tygodnie mijają. Z tego co obserwuję wiele osób wzięło się za gotowanie. Sama pizzę, mufinki, a nawet „bigos” wegetariański ostatnio robiłam. Miłośników blogów o Egipcie zapraszam do Oli na polegytravels oraz do Ani na Egipt moje miejsce.  Osobom, które chciałyby się dokształcić polecam portal Udemy.com, szukającym zdalnej pracy freelancer.com, a tym, którzy lubią oglądać filmy i seriale (w tym arabskie filmy z polskimi napisami) – netflix.com. Oby każdy znalazł coś dla siebie, żeby ten czas minął w oka mgnieniu.

 

Dodaj komentarz

19 + twelve =