Jazda samochodem w Egipcie

jazda samochodem w Egipcie

Jazda samochodem w Egipcie generuje największą ilość pytań wśród turystów. „Dlaczego Egipcjanie tyle trąbią?”, „dlaczego nie używają kierunkowskazów”, „dlaczego jeżdżą nocą bez świateł”, „czy w Egipcie są przejścia dla pieszych”, „czy Egipcjanie robią prawo jazdy”, „dlaczego prowadzą samochód pomiędzy pasami na drodze”, „czy w Egipcie jest dużo wypadków?” itp. Znacie odpowiedzi na te pytania? A może słyszeliście jeszcze inne? Ruch uliczny w Egipcie różni się niemal pod  każdym względem od sytuacji na polskich szosach. Jedynym podobieństwem chyba jest, że jeździmy prawostronnie.

Mojej pierwszej samotnej jazdy samochodem w Egipcie nie zapomnę chyba nigdy. Na początku wszystko było super ekstra, bo o poranku ulice były jeszcze względnie puste, a na Dahar nie jechałam. Co więc mogło się stać? Ano mógł mi krawężnik stanąć na drodze. I stanął. Mąż się cieszył, że ja wróciłam nie wgnieciona. W przeciwieństwie do przedniego zderzaka oczywiście. A wymiana takiego zderzaka, jak się okazało, to nie jest bardzo ekonomiczne przedsięwzięcie, bo 7000 funtów egipskich sobie zażyczyli na początku. Po dyskusjach jednak doszli do wniosku, że wymieniać nie ma co, bo jeszcze może mi się zdarzyć, więc tylko naprostowali za dużo niższą kwotę.

Dodatkowo podczas tej pierwszej jazdy wylądowałam jednak na Daharze (starej części Hurghady, gdzie samochody często mijają się o centymetry), bo mi sie drogi pomyliły, i złapałam gumę. Jak mogłoby być inaczej.

Druga jazda była odrobinę lepsza. To już byłby prawdziwy przypał dwa razy jechać samochodem i dwa razy krawężnik przestawić. Zwłaszcza, że zderzak już w międzyczasie naprawiliśmy. Cudownym trafem zatrzymałam się jednak kilka milimetrów przed. Ale! Przed wyjazdem mąż mówi, żebym wzięła dokumenty. No to wzięłam: paszport, polski dowód osobisty, polskie prawo jazdy, dowód męża…. A dowód rejestracyjny samochodu, czyli pierwszy dokument, o który pytają podczas kontroli policyjnej, został w domu . Na szczęście nikt mnie nie zatrzymywał.

Jazda numer trzy: Czaicie jak w Egipcie wszyscy przechodzą przez ulicę wszędzie gdzie się da, a jak jest miejsce, gdzie się teoretycznie nie da, to i tak próbują?
Wszedł mi na drogę facet. Ubrany na biało. No wariat myślę, po co wchodzi pod samochód jak za mną nic nie jedzie. Więc się nie zatrzymuje tylko wymijam w odległości kilkudziesięciu centymetrów rzucając wymowne spojrzenie. I co ? Się modliłam później dłuższą chwilę żeby numerów rejestracyjnych nie zapamiętał, bo to jednak nie był jakiś zwykły wariat o poranku tylko policjant.

Podczas kolejnych samotnych kursów po Hurghadzie zawsze coś ciekawego mnie spotyka. Raz zostawiłam kluczyk w stacyjce, raz syna zamkniętego w samochodzie. Innym razem moją uwagę przyciągnął kierowca busa, który skręcając w lewo zamiast kierunkowskazu rękę  wyrzucił przez okno.

Mój mąż na zachętę wsadza mnie za kierownicę kiedy tylko może, ale ostatnio nocą mieliśmy jechać na targ na Daharze. Kto tam był choć raz, temu nie trzeba tłumaczyć, dlaczego wydał mi się to kiepski pomysł. Mnóstwo samochodów, jeszcze więcej pieszych pchających się pod samochody i zupełny brak przestrzeni. Ale skoro mąż stwierdził, że dam radę, to postanowiłam spróbować. Samochód dojechał w jednym kawałku, więc nie było tak źle. Na miejscu poszliśmy na świeże soki do naszego stałego lokalu. Zanim stamtąd wyszłam, mąż już siedział za kierownicą gotowy do drogi powrotnej. Żeby się obyło bez niepotrzebnych dyskusji chyba 😀

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jednak powinnam chyba zostać przy taksówkach. Ale jeszcze się nie poddaję, więc jakbyście widzieli w Hurghadzie kierowcę w zielonych albo niebieskich okularach na głowie, który pewnie „blah blah blah” podśpiewuje pod nosem, to dobrze Wam radzę nie wchodźcie na ulicę i z daleka od krawężników .

A póki co mąż mnie straszy policją. Filmik z wczorajszego wieczora, gdy jechaliśmy zapytać co potrzebuję, żeby zdobyć egipskie prawo jazdy. Bo póki co takowego nie posiadam. Jak już mi się uda prawo jazdy w Egipcie zrobić, bo zakładam, że jednak się uda, to zaktualizuję ten post. Na wypadek gdybyście Wy też chcieli się zrelaksować za kierownicą w Egipcie.

Aktualizacja z dn. 26. maja 2019:

Uzyskałam informację, że jeżeli ktoś posiada polskie prawo jazdy nie musi zdawać egzaminu. Ani teorii, ani praktyki. Wymagane będzie tylko złożenie dokumentów i poniesienie opłaty w wysokości ok 600 funtów egipskich.

Wymagane dokumenty:

  • polskie prawo jazdy
  • opinia wystawiona przez policję
  • kontrakt wynajmu mieszkania
  • paszport z ważną wizą
  • przetłumaczony na język arabski dyplom ukończenia szkoły z pieczątką z Amabasady RP

 

 

10 Replies to “Jazda samochodem w Egipcie”

  1. Pani Marto, mam pytanie czy istniała by szansa spotkania się z Panią w Hurghadzie? Wybieram się tam za kilkanaście dni po raz drugi w to samo miejsce i już czuję, że to jest chyba moje miejsce na ziemi 🙂 chciałabym porozmawiać, gdyby się udało byłabym bardzo wdzięczna 🙂 Pozdrawiam, 29 latka z Krakowa

    1. Żona Egipcjanina says: Odpowiedz

      Proszę mi mówić po imieniu 🙂 Jeśli tylko znajdę wolną chwilę bardzo chętnie się spotkam 🙂

  2. Swietny blog
    Podpinamy sie z zona pod temat spotkania, niestety w blizej nieokreslonym czasie.
    Wlasnie wrocilismy z Hurghady.
    Pozdrawiamy

  3. Taka jazda w okolicy targu to rzeczywiście hardcore:))

  4. W Egipcie to ja jeszcze nigdy nie byłem.Może w następnym roku pojadę do Egiptu na weekend.

  5. Oo, a ja właśnie za 4 dni lecę do Hurgady, do hotelu Grand Seas Resort Hostmark. Lecę sama, ale mam nadzieję, ze spotkam innych Polaków :-).
    Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknych wrażeń z podwodnych nurkowań 🙂
    B.K.

    1. Po co Ci Polacy? Jeśli znasz angielski, nie potrzebujesz Polaków. Egipcjanie, to wybitnie przyjazny i miły naród, nie masz się czego obawiać. Oczywiście, jak wszędzie trzeba być czujnym, bo na 99% tych dobrych, zawsze przypada ten jeden procent. Ale to i tak lepiej niż u nas, uwierz. Zakochasz się w tym kraju:).

      1. Witam. Niestety, angielskiego nie znam, tylko francuski, a tam nie posługuą się tym językiem, ale na szczęście mam tłumacza w telefonie. Jadąc tam już nastawiam się na niezapomniane wrażenia i nie mogę doczekać się czwartku 😀

        1. W hotelach ze względu na duże obłożenie turystami z Polski,duża część obsługi coś tam po polsku potrafi. Z tego samego powodu na bank spotkasz Polaków. Natomiast ja osobiście wychodzę z założenia, że trzymanie się kurczowo naszych krajan czyni pobyt uboższym w doznania. Poza tym, niestety, są i tacy (na szczęście mniejszość), za których zwyczajnie wstyd, choć nasi to i tak mały pikuś w porównaniu z Rosjanami.
          Życzę miłego pobytu.

  6. Pani Marto czy możemy nawiązać kontakt. Pozdrawiam MARZENA

Dodaj komentarz

two + eight =