Bango-bongo, szisza, hasz

Dźwięk metalu uderzającego o butlę gazową wybudza mnie z popołudniowej drzemki matki dwójki małych dzieci. Wychodzą na ulicy mężczyźni, którym towar się skończył, uzupełniają zapasy haszyszu. Bo przecież pan z butlami gazowymi w godzinach popołudniowych czy wieczornych, a w Kairze także pan z łubinem w godzinach nocnych, dealują na maksa. Egipt, Egipt, czym jeszcze nas zaskoczysz…

Pamiętam swoją pierwszą rozmowę z nowopoznaną Polką mieszkającą tutaj. Tak się cieszyłam, że w końcu uda mi się z kimś złapać kontakt, bo o dziwo o ile Rosjanek pełno dookoła, na Polkę za nic nie mogłam trafić. A mój rosyjski… lepiej nie mówić. Tak więc w końcu Polka, ba! żona Egipcjanina. Rozmawiam więc z nią pierwszy raz i słucham relacji z ostatniego spotkania mieszkających tu Polek, żon Egipcjan, „było super! Spaliłyśmy się niesamowicie!” O_O
Trochę mnie zatkało w pierwszej chwili. Nie to, żebym nie wiedziała, że niektórzy lubią, nie to, żebym ich za to oceniała nawet, ale nie spodziewałam się zwyczajnie, że można o tym tak beztrosko mówić nowopoznanej osobie. „Cześć, jestem Anka, palę trawę.” Grunt to otwartość i szczerość myślę, no i przynajmniej wyluzowane dziewczyny najwyraźniej. Okazało się jednak, że wspomniane spotkanie na plaży było, i one słońcem się spaliły…
Z Egipcjanami to już jednak bywa różnie. Od słońca raczej stronią. Za to od sziszy i skręcanych papierosów już nie tak bardzo. W kawiarniach, w domach, przed bazarami, a nawet przy basenie czy nad brzegiem morza, dymiącą się sziszę wszędzie można zobaczyć. A co tam w tym cybuchu się kryje, można powąchać, choć lepiej nie wdychać za dużo jeśli chce się zachować trzeźwość umysłu.
Generalnie haszysz, podobnie jak tutejsza marihuana – bango – legalne nie są. Jak powszechnie wiadomo Koran zabrania tego typu używek. Za handel narkotykami w Egipcie grozi nawet kara śmierci . Ale na używanie, zwłaszcza tych lekkich, przymyka się zwykle oko. Mężczyźni palą w każdym wieku, niezależnie od statusu społecznego czy wykonywanego zawodu, w czasie wolnym i w pracy.
Powstała nawet strona internetowa: bikam haszisz? Co w tłumaczeniu znaczy: po ile haszysz. Są tam oferty cenowe wraz z dzielnicami Kairu i imionami dealerów, aktualizowane co jakiś czas przez sprzedających. Ciężko powiedzieć, czy to prawdziwy „słup ogłoszeniowy online” czy tylko prowokacja, ale strona istnieje, można samemu zobaczyć.
Egipt. Pustynia, mówią, tylko piasek dookoła. A tu proszę trawka też gdzie się nie spojrzy 😉

Dla zainteresowanych tematem:

Bi kam haszisz? (Po ile haszysz?)
Islam and drugs
Drugs and thugs in the New Egypt
Hookahs, hash and the Muslim Brotherhood
Drug addiction rising in Egypt

Dodaj komentarz

14 + 15 =