Close

Sierpień 13, 2017

A gdyby tak bił

A gdyby bił, ubliżał, mieszał z błotem każdego dnia, straszył zabraniem dzieci, drugą żoną. Gdyby nie okazywał szacunku i sprawiał, że czułabym się nikim, to co?
Czy uciekłabym sama, bądź z dziećmi, konspiracyjnie, okryta niqabem? Czy pozwoliła na niszczenie mojej ludzkiej godności? Czy tłumaczyłabym sobie i światu, że może zasłużyłam albo że to tylko jednorazowy „wypadek przy pracy”?

Bo to miłość przecież. Bo to ON. Ten jeden jedyny. Wymarzony, wybrany, wywalczony. Ten, któremu kilka lat serwuję drogocenny uśmiech w najcięższych chwilach; ten, który był tuż obok gdy potrzebowałam pomocnej dłoni; ten, który okrywa mnie troskliwie w zimną noc; ten, który jest ojcem mych dzieci;

Czy to wciąż ON byłby?

Czy pudrowałabym nosek każdego ranka dla odmiany? I oczy, i usta, i ciało? Czy zamiast sztucznych rzęs przyklejałabym cierpliwie sztuczny uśmiech? Czy tłumaczyłabym poparzeniem słonecznym skrzętnie zakrywaną skórę?

Dzieci swoich dobrowolnie nie zostawiłabym. On bez walki też by ich nie oddał. Pozostawałoby mi więc czekać cierpliwie na lepsze dni.

Moje szczęście, że kobiety statystycznie żyją dłużej. A ja na dodatek 13 lat od niego młodsza, więc każdego poranka mogłabym liczyć na miłą zimną niespodziankę w łóżku.
Ile osób by „aniemówiło”, a ile „zaniemówiło”, że i mnie się tak zdarzyło?

Prowadzimy dyskusje podniesionymi głosami. Bez rękoczynów, bez złości nadmiernej, bez „talaq” (tłum. rozwód). Na całą okolicę czasem się roznosi. Na pewne sprawy poglądy mamy odmienne, co zrobić. Alhamdulilah agresji w rodzinie oboje mówimy „NIE”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sixteen − twelve =