Myślę, że gdy idę sama ulicą nie wyglądam na matkę. Choć często powołuję się na dwójkę dzieci tłumacząc odstający brzuch, mogłabym być otyła i bez dzieci. Egipskie słodkości i pyszne bułki drożdżowe z pomarańczą robią swoje ;)

Śmieję się jak nie przystoi, puszczam żarty, a robienie obiadu czy sprzątanie mam czasem głęboko w ... poważaniu. Zupełnie jak za czasów młodości.

Ludzie, którzy mnie znają od lat, z nieukrywanym zaskoczeniem mówią, że nic się nie zmieniłam. Poza kilogramami oczywiście. Ale to nie do końca prawda.

Boję się.

Niegdyś nie bałam się niczego. Co ma być to będzie, wierzyłam. Samotnie spacerując pod wiaduktami w Dublinie o 5 rano , czy wychodząc za mąż za Egipcjanina i wyjeżdzając do muzułmańskiego kraju ;)

Teraz, lecąc do Polski, cały czas myślałam o tym, by gdzieś nie zginąć, nie uszkodzić się na tyle, by nie móc wrócić po obiecanych siedmiu dniach. Idąc pustymi ulicami Hurghady boję się by mnie ktoś nie zaatakował. Nie dlatego, że w Egipcie nie jest bezpiecznie. Do tej pory nic mi się nigdy nie stało. Ale dlatego, że mam w sobie ten strach przed osieroceniem własnych dzieci.

Wzruszam się.

Teoretycznie zawsze miałam dobre serce i łatwo się wzruszałam, ale teraz to już wykracza poza wszelkie normy. 5letni syn siedzi przy dziecięcym laptopie z telefonem przy uchu "Halo! Robię stronę internetową, chcesz fakturę?" ( W oryginale "Alo! Ana szagal website, you want faktura?" ;) ) I już. Świeczki w oczach dumnej mamy. Ale to jeszcze nic. Każdy film, serial , bajka, nie daj Boże, z motywem porodu czy dziecka, i zalewam się łzami jak bóbr.

Inna hierarchia.

Od kiedy zostałam mamą zmieniły mi się priorytety. Przy comiesięcznych wydatkach najważniejszą częścią jest przedszkole. Po powrocie z Polski torba wraca wypadkowana grami planszowymi, kredkami i zeszytami edukacyjnymi. Przy perspektywie straty męża trzymam się mocno, bo moje dzieci straciłyby tatę.

Teoretycznie jestem wciąż tą samą osobą. Jednak zupełnie inaczej patrzę na życie. Nagle jestem odpowiedzialna za dwóch dodatkowych obywateli świata i ich stosunek do innych ludzi, do środowiska, do nauki, do religii. Ode mnie właśnie, w ogromnym stopniu, zależy czy będą szanować innych, pomagać potrzebującym, dbać o naturę, a nawet walczyć ze stereotypami. A póki co uczą mnie innego spojrzenia na życie.

"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się ze wszystkich sił tego, czego się pragnie " P. Coelho

 

 

Komentarze   

0 # marit 2017-01-19 07:05
znam to bardzo dobrze, szczegolnie ten strach przed osieroceniem wlasnych dzieci :( Ciagle sobie mowie, ze nie moge zachorowac, jak gdzies ide to chce wrocic jak najszybciej, zeby mi si epo drodze nic nie stalo, bo co z dziecmi itp. itd. No i strach o nie. Albo zmienily sie czasy (w porownaniu do naszego dziecinstwa) albo to jest kwestia indywidualna ale ja sobie nie wyobrazam zostawic dzieci np. u dziadkow na wakacje.
A tez sie wzruszam :) Najczesciej wtedy kiedy patrze na wlasne dzieci i nie moge uwierzxyc, ze te cuda sa moje :D No i na fimach.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież