Spytano mnie ostatnio czy ja planuję w Egipcie zostać już na stałe. Przecież to taki zacofany kraj. Pełen biurokracji, nieuporządkowany, gdzie kobieta nie ma żadnych praw.

Myślę, że może być naprawdę ciężko przestawić się po przyjeździe z Europy, gdzie społeczną normą jest, że kobiet się nie bije, nie dotyka wbrew ich woli, dzieci powinny być przy matce, a bycie kobietą nie ogranicza się do sprzątania i gotowania. Egipt to nie jest kraj łatwy do życia dla osób lubiących porządek i perfekcję. Tutaj elektryk przychodzi wykonać usługę bez własnego śrubokręta. Kable internetowe walają się po ulicach okręcane reklamówkami gdy zaczyna padać.

Jestem Polką. NIE JESTEM CHĘTNA

Egipscy lovelasi są rozsławieni prawie jak piramidy w dzisiejszych czasach. Filmy o nich kręcą, artykuły piszą. A to zjawisko trzeba w końcu wytępić cholera jasna. Co to za maniery zaczepiać na ulicy nieznajome kobiety?! Puszczać sprośne teksty czy, Boże broń!, dotykać?!

Przed pająkami irracjonalny lęk towarzyszy mi od dziecka. Niby wiem, że te domowe i leśne pająki nie mogą mi krzywdy zrobić, a mimo to się boję. Aż wstyd się przyznać może. Dorosła kobieta. Matka dwóch synów i żona Egipcjanina.
Nie bałam się przeciwstawić całemu swojemu światu by za mąż wyjść. Wyjechać do obcego kraju. Z arabskim mężczyzną. Jednym z tych, którzy biją przecież, wykorzystują, chowają paszporty, porywają dzieci. Obdarzyłam swojego Egipcjanina zaufaniem i oddałam w jego ręce swój los.

Egipski lovelas z pewnością wyreklamowany już został należycie za sprawą wszystkich przyjeżdżających do Hurghady czy Szarm el Szejk turystek, ale też chociażby przez film "Darling, aj low ju". Dziś o tej negatywnej dla zamężnych, niezainteresowanych, zaspokajanych w domowym zaciszu, stronie rzekomego lovelasa.